Instytut Bodyfulness

KOBIECA KREW. NA GRANICY ŻYCIA I ŚMIERCI

TE „TRUDNE” KOBIECE DNI
 
Ja już nie krwawię, od kilku lat.
 
Comiesięczne , cyklicznie zmieniające moje emocje, jak w kołowrotku zapętlonego świata, zatrzymały się.
Ale pamiętam…
 
Pamiętam, jak przyjmowanie hormonów w antykoncepcji, wyciszyło ten wewnętrzny rytm kobiecego ciała.
Pamiętam, jaką odzyskałam klarowność w kontakcie z sobą, gdy je na koniec odstawiłam i to nie zaburzało już mojego cyklu.
Pamiętam czas smutku, depresji i rozdrażnienia, pomieszanego ze złością, który towarzyszył mi, gdy Krew się zbierała.
 
Dziś, z dystansu, jaki dają siwe skronie, rozumiem go i doceniam wagę.
Krew przychodzi, aby odprowadzić Czerwoną Rzeką z naszego ciała:
– to, co się nie narodzi;
– to, co zgasło u samego początku;
– to, mogłyśmy dać, ale nie damy…
 
Dla systemu to obumarłe komórki, to Śmierć.
 
Razem z Krwią, ciało kobiety oddaje energetycznie inne niespełnienia, inne żałoby, inne przerwane procesy.
 
CZYŚCI SIĘ.
 
Korzysta z energii „zachodu słońca i kończącego się dnia”.
Domyka.
 
Jednocześnie, wraz z krwią, szykuje się do kolejnej możliwości.
Z nadzieją.
Nieprzerwanie.
Wytrwale.
Jak podczas odwiecznych momentów wschodu słońca po ciemnej nocy, gdy zawsze wraca światło.
 
I ciało kobiety zna ten cykl. Zna swoje wschody i zachody.
Zna ciepło południa i zimno nocy.
 
Najciemniej i najzimniej jest przed wschodem.
 
I w nas, zanim gotowość na Nowe – jest comiesięczna ŚMIERĆ, żałoba, pożegnanie.
A Śmierć to energia przechodzenia przez Portal, który cienką kurtyną łączy Światy: Żywych i Umarłych. Nasza Brama Joni jest takim Portalem. Wtedy Drzwi są otwarte, aby Czerwona Rzeka płynęła.
 
Kobieta w czasie wzbierania w niej Rzeki jest w czasie Wewnętrznej Żałoby – delikatna, drażliwa, niespokojna, podświadomie płacząca za czymś, czego nie poznała, co się z niej nie narodzi.
To jak wygasła Nadzieja, zerwany Początek…
 
Czas, w którym Kobiety w starych, plemiennych kulturach wchodziły w przestrzeń odosobnienia, Czerwonego Namiotu, aby pobyć w tym z sobą, domknąć.
Teraz, dziś … nieuznane przez świat w swoim świętym momencie czują „niewłaściwość” tego doświadczania, frustrację…
 
Podświadomie schowałyby się pod ciepły koc, aby otulić ten kruchy moment, ale muszą biec przez codzienność.
Kiedy Ich energia jest wtedy najbliżej cienkiej Kurtyny Zaświatów mają także dostęp do wglądów, do większych podszeptów od Duszy, od Przodkiń, od Przewodników zza Kurtyny… Wiedzą i czują więcej, a to daje też ładunek MOCy. Gdy nie rozumieją, nie maja przestrzeni uznania Sacrum tego momentu (który dawniej wykorzystywały ich odległa Przodkinie, aby wieszczyć dla swojego ludu) – ta nieukierunkowana moc przeradza się w złość, pioruny w oczach.
Bo czują, jak w nich „wrze” Ogień.
Ogień, który dopala też popioły domykanego cyklu.
Coś się nie narodzi… Nadzieja umiera.
Ogień trawi tę energię na popiół, aby powstała żyzna gleba do nowego cyklu życia, dla nowego wschodu słońca.
Szykowanie się znowu do potężnego potencjału – aby móc DAĆ ŻYCIE. Przygotować Gniazdo dla Nowej Duszy Dziecka, gdyby chciało i mogło wybrać TU.
 
Gotowość do przyjęcia w sobie drugiej Duszy wymaga ogromu energii i mocy i organicznych przygotowań.
 
To boski akt.
 
I to taka zmiana w ciele kobiety zadziewa się w niej przez wiele lat, CO MIESIĄC. U mnie, przez 37 lat krwawienia to ok. 480 spotkań w Bramie.
Jeśli taka energia jest nigdy nie-zaopiekowana właściwie, nie pojęta, nie uszanowana – TARGA.
 
Więc, zamknij na chwilę wtedy oczy, Kobieto i poczuj… Co się właśnie w Tobie dzieje.
Uznaj.
Spójrz w Krew, która wypływa i poczuj, co w Tobie umiera.
Zrób żegnający wydech…
Pozwól sobie na mały moment samoobecności, zapalenia Ognia.
 
*
Więc… zatrzymaj się, Mężczyzno, zanim z sarkazmem wyśmiejesz jej PMS lub strywializujesz jej Wewnętrzną Transformację, na którą – choć taka potężna dla jej ciała, emocji i ducha – ma zaledwie kilka dni.
 
Ona właśnie żegna Życie.
Ona właśnie przechodzi Małą Śmierć.
Jej ciało właśnie szykuje Gniazdo, aby jakaś Dusza mogła wylądować, jeśli pora…
I to wszystko musi się w Niej zadziać między spotkaniami w pracy, zakupami i w pośpiesznym, pozbawionym świadomości tych procesów świecie…
 
Zamilknij, zanim to – z niewiedzy – umniejszysz.
Albo ukłoń się, Jej wtedy, jeśli jesteś gotowy. Weź świadomy udział w Jej życiu. W Waszym życiu.
 
Dziś, Ja Babka ze Starszyzny Kobiet, kłaniam się Wam, które dotykacie co miesiąc SACRUM.
 
Wielkiej Tajemnicy Waszej Wewnętrznej Matki.
Matki, która trzyma na Ziemi Życie.
 
Z miłością,
Ina Sobie Oddana
[z Dzienników Iny, 12.12.2024]
*******

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *